Wiecie czy nie, raczej nie, mam 16 lat (no dobra, rocznikowo) i właśnie kończę gimnazjum.
Jak to na części artystycznej, prowadząca koleżanka powiedziała: "TO ZWIEŃCZENIE NASZEGO POBYTU W GIMNAZJUM". Tak, mówię o balu gimnazjalnym. W ostatni czwartek miałam bal. Polonez , część artystyczna i dzika impreza w gronie przyjaciół. Dalej śmieszy mnie fakt, że wszystkie moje koleżanki poszły do fryzjerów, kosmetyczków i zresztą, gdzie się tylko dało. A ja? Ja, jak to w idealny sposób ujęła moja znajoma, jestem samowystarczalna. Kupiłam sporo kosmetyków za swoje kieszonkowe, odwaliłam make up że hoho, z włosami nic nie robiłam a paznokcie pomalowałam na delikatny róż, wszystko sama.
Bawiłam się na prawdę dobrze, zresztą jak wszyscy. Dobre jedzonko, czyli już połowa sukcesu!
Jeśli chodzi o muzykę, to trochę za dużo Disco, stwierdzam po tym, że do teraz chodzę po domu i śpiewam "przez twe oczy twe oczy zieloonee, oszalałeem"..
Zdecydowanie za dużo disco :D
Bal trwał do 1. Budzik nastawiony na 7. Otwieram oczy. Koniec, tyle prób i czekania, zdrętwiałe i obolałe nogi przez szpilki, to wszystko przeszłość.
Kolejne wydarzenie i oczekiwanie - HEIDE PARK! Nie tak długo, bo już w czwartek wyjazd... ♥
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz